Na pokładzie J5 odbyto pospiesznie naradę. Wszyscy zgodni byli co do tego, że jajowaty pojazd prosi o pozwolenie zacumowania do statku. Znaczny czas potrzebny na przesłanie i odebranie wiadomości z Ziemi wykluczał jakąkolwiek konsultację ze zwierzchnikami. Toteż po nadaniu obszernego komunikatu za pośrednictwem łącz laserowych, Shannon zdecydował się zadośćuczynić prośbie przybyszy. .

Tak właśnie myślałem.. Czoło Hunta ciągle pokrywały głębokie zmarszczki, które miały sygnalizować, że nie wszystko jeszcze rozumie. Zadał oczywiste pytanie.. Jej oczy pociemniały i przybrały jeszcze bardziej zaniepokojony wyraz, kiedy rozważała implikacje tego, co oznajmiłam. Potem wstała.. - Myślę, że to jakiś trik, ale dowództwo składa się z osobników dużo bardziej spostrzegawczych ode mnie. Nawet jeśli Ampliturowie próbują nas wywieźć w pole, nie uda im się oszukać S’vanów. - Machnął w kierunku ruchliwego, wiwatującego wojska. - Dlatego sądzę, że to święto jest przedwczesne. Nikt jeszcze nie wydał rozkazu o zawieszeniu broni, ale nie da się powstrzymać ludzi od spontanicznej reakcji. - Wzruszył ramionami. - Nie bardzo wiem, co Ampliturowie będą mogli zrobić bez statków i broni, a do tego z siłami Gromady stacjonującymi na ich światach.. - Robią tak w kopalniach diamentów, ale ma pan rację: w West Endzie rewizja wyglądałaby nieco dziwacznie.. Uśmiechając się przez cały czas, panna Melody włączyła urządzenie podnoszące szklaną płytę, a potem otworzyła drzwi. Jupe zauważył jednak, że uśmiecha się nie do nich, ale do wielkiej, nieskazitelnej perły, której ani na moment nie wypuściła z dłoni.. Brnąłem wprost w paszczę wichru, aż nabrałem pewności, że zapuściłem się za daleko lub zgubiłem drogę. Wszystko wokół wyglądało tak samo. Gdy już postanowiłem dać sobie spokój, znalazłem się na miejscu, w cudownej wysepce spokoju. Wszedłem w jej obszar. Zachwiała mną nagła nieobecność wiatru. Nie byłem zdolny uwierzyć w tę ciszę..